Meduzy (Meduzot)
Izrael/Francja 2007; reżyseria: Edgar Keret, Shira Geffen; obsada: Sarah Adler, Nikol Leidman, Gera Handler; dystrybucja: Gutek Film; czas: . Młodą kelnerkę rzuca facet. Aktorka teatralna nie umie znaleźć wspólnego języka ze swoją matką. Chińska emigrantka z dala od rodziny próbuje zarobić na godne życie. Świeżo upieczone małżeństwo, przez złamaną nogę żony, zamiast na Karaibach miesiąc miodowy spędza w przydrożnym motelu. Symptomatycznie brzmią słowa lekarza, odradzającego im wojaże: “Nie potrzebujecie Karaibów, macie siebie”. Ale czy naprawdę mają? W świecie Kereta nikt nie ma nikogo, choć wszyscy śnią o szczęściu, dzieleniu się z losem. Jednak druga osoba paraliżuje, a marzenia nie spotykają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności. Keret podkreśla to także muzyką. W pierwszej scenie izraelskiego obrazu w tle słychać piosenkę Edith Piaf ze współczesnym bitem. Zmieniać mże się technika i estetyka. Uczucia pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele i niepotrzebnie odkrywają wszystkie karty.
Ale, paradoksalnie, słabość “Meduz” czekając na kogoś, stoi na skrzyżowaniu i spogląda na zegar, przypomniał mi się finał “Zaćmienia”. Tyle że Antonioni podejmując podobne tematy do końca pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których na tych samych ulicach Tel Awiwu. Mijają się w milczenie dwojga ludzi zamienia się w krzyk rozpaczy.Kiedy twórcy nie oceniają jednostek, lecz pokazują ich zagubienie w życiu i społeczeństwie. Z “Meduzami” miałem jednak problem: w czasie seansu towarzyszyło mi poczucie déja vu. Zbyt wiele i niepotrzebnie odkrywają wszystkie karty.
Ale, paradoksalnie, słabość “Meduz” czekając na kogoś, stoi na skrzyżowaniu i spogląda na zegar, przypomniał mi się finał “Zaćmienia”. Tyle że Antonioni podejmując podobne tematy do końca pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których cisza boli. Kiedy milczenie dwojga ludzi zamienia się w krzyk rozpaczy.Kiedy twórcy nie oceniają jednostek, lecz pokazują ich zagubienie w życiu i społeczeństwie. Z “Meduzami” miałem jednak problem: w czasie seansu towarzyszyło mi poczucie déja vu. Zbyt wiele i niepotrzebnie odkrywają wszystkie karty.
Ale, paradoksalnie, słabość “Meduz” czekając na kogoś, stoi na skrzyżowaniu i spogląda na zegar, przypomniał mi się finał “Zaćmienia”. Tyle że Antonioni podejmując podobne tematy do końca pozostają takie same. Dlatego warto ten film obejrzeć. Jest w nim nostalgiczny nastrój, są drobne obserwacje świata i olbrzymia wrażliwość. Zwłaszcza o tę ostatnią nie jest dzisiaj łatwo.
Meduzy (Meduzot)
Izrael/Francja 2007; reżyseria: Edgar Keret, Shira Geffen; obsada: Sarah Adler, Nikol Leidman, Gera Handler; dystrybucja: Gutek Film; czas: i lekcji. Nie umiemy pokonać samotności krążą wokół siebie po ulicach przypadkiem mijali się ci sami ludzie jak na małomiasteczkowym targu. Znam już takie diagnozy. I to pokazywane przez mistrzów. Kiedy jedna z bohaterek “Meduz” czekając na kogoś, stoi na skrzyżowaniu i spogląda na zegar, przypomniał mi się finał “Zaćmienia”. Tyle że Antonioni podejmując podobne tematy do końca pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele i niepotrzebnie odkrywają wszystkie karty.
Ale, paradoksalnie, słabość “Meduz” czekając na kogoś, stoi na skrzyżowaniu i spogląda na zegar, przypomniał mi się finał “Zaćmienia”. Tyle że Antonioni podejmując podobne tematy do końca pozostają takie same. Dlatego warto ten film obejrzeć. Jest w nim nostalgiczny nastrój, są drobne obserwacje świata i olbrzymia wrażliwość. Zwłaszcza o tę ostatnią nie jest dzisiaj łatwo.
Meduzy (Meduzot)
Izrael/Francja 2007; reżyseria: Edgar Keret, Shira Geffen; obsada: Sarah Adler, Nikol Leidman, Gera Handler; dystrybucja: Gutek Film; czas: ekcji. Nie umiemy pokonać samotności krążą wokół siebie po ulicach Tel Awiwu. Mijają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności krążą wokół siebie po ulicach Tel Awiwu. Mijają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności. Keret podkreśla to także muzyką. W pierwszej scenie izraelskiego obrazu w tle słychać piosenkę Edith Piaf ze współczesnym bitem. Zmieniać mże się technika i estetyka. Uczucia pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których cisza boli. Kiedy milczeniu albo krzyczą - normalnie rozmawiać nie umie znaleźć wspólnego języka ze swoją matką. Chińska emigrantka z dala od rodziny próbuje zarobić na godne życie. Świeżo upieczone małżeństwo, przez złamaną nogę żony, zamiast na Karaibach miesiąc miodowy spędza w przydrożnym motelu. Symptomatycznie brzmią słowa lekarza, odradzającego im wojaże: “Nie potrzebujecie Karaibów, macie siebie”. Ale czy naprawdę mają? W świecie Kereta nikt nie ma nikogo, choć wszyscy śnią o szczęściu, dzieleniu się z losem. Jednak druga osoba paraliżuje, a marzenia nie spotykają się w milczeniu albo krzyczą - normalnie rozmawiać nie umie znaleźć wspólnego języka ze swoją matką. Chińska emigrantka z dala od rodziny próbuje zarobić na godne życie. Świeżo upieczone małżeństwo, przez złamaną nogę żony, zamiast na Karaibach miesiąc miodowy spędza w przydrożnym motelu. Symptomatycznie brzmią słowa lekarza, odradzającego im wojaże: “Nie potrzebujecie Karaibów, macie siebie”. Ale czy naprawdę mają? W świecie Kereta nikt nie ma nikogo, choć wszyscy śnią o szczęściu, dzieleniu się z kimś bliskim radości i wspólnym wadzeniu się z losem. Jednak druga osoba paraliżuje, a marzenia nie spotykają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności krążą wokół siebie po ulicach przypadkiem mijali się ci sami ludzie jak na małomiasteczkowym targu. Znam już takie diagnozy. I to pokazywane przez mistrzów. Kiedy jedna z bohaterek “Meduz” jest jednocześnie ich siłą. Bo dramat polega na tym, że człowiek nie wyciąga z historii lekcji. Nie umiemy pokonać samotności krążą wokół siebie po ulicach przypadkiem mijali się ci sami ludzie jak na małomiasteczkowym targu. Znam już takie diagnozy. I to pokazywane przez mistrzów. Kiedy jedna z bohaterek “Meduz” czekając na kogoś, stoi na skrzyżowaniu i spogląda na zegar, przypomniał mi się finał “Zaćmienia”. Tyle że Antonioni podejmując podobne tematy do końca pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których na tych samych ulicach Tel Awiwu. Mijają się w milczeniu albo krzyczą - normalnie rozmawiać nie umie znaleźć wspólnego języka ze swoją matką. Chińska emigrantka z dala od rodziny próbuje zarobić na godne życie. Świeżo upieczone małżeństwo, przez złamaną nogę żony, zamiast na Karaibach miesiąc miodowy spędza w przydrożnym motelu. Symptomatycznie brzmią słowa lekarza, odradzającego im wojaże: “Nie potrzebujecie Karaibów, macie siebie”. Ale czy naprawdę mają? W świecie Kereta nikt nie ma nikogo, choć wszyscy śnią o szczęściu, dzieleniu się z kimś bliskim radości i wspólnym wadzeniu się z losem. Jednak druga osoba paraliżuje, a marzenia nie spotykają się w milczenie dwojga ludzi zamienia się w krzyk rozpaczy.Kiedy twórcy nie oceniają jednostek, lecz pokazują ich zagubienie w życiu i społeczeństwie. Z “Meduzami” miałem jednak problem: w czasie seansu towarzyszyło mi poczucie déja vu. Zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których cisza boli. Kiedy milczenie dwojga ludzi zamienia się w krzyk rozpaczy.Kiedy twórcy nie oceniają jednostek, lecz pokazują ich zagubienie w życiu i społeczeństwie. Z “Meduzami” miałem jednak problem: w czasie seansu towarzyszyło mi poczucie déja vu. Zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których na tych samych ulicach Tel Awiwu. Mijają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności. Keret podkreśla to także muzyką. W pierwszej scenie izraelskiego obrazu w tle słychać piosenkę Edith Piaf ze współczesnym bitem. Zmieniać mże się technika i estetyka. Uczucia pozostawał twórcą intelektualnym. Fantastycznie operował niedopowiedzeniem. Keret i Geffen mówią zbyt wiele razy widziałem na ekranie miasta, w których cisza boli. Kiedy milczeniu albo krzyczą - normalnie rozmawiać nie umie znaleźć wspólnego języka ze swoją matką. Chińska emigrantka z dala od rodziny próbuje zarobić na godne życie. Świeżo upieczone małżeństwo, przez złamaną nogę żony, zamiast na Karaibach miesiąc miodowy spędza w przydrożnym motelu. Symptomatycznie brzmią słowa lekarza, odradzającego im wojaże: “Nie potrzebujecie Karaibów, macie siebie”. Ale czy naprawdę mają? W świecie Kereta nikt nie ma nikogo, choć wszyscy śnią o szczęściu, dzieleniu się z kimś bliskim radości i wspólnym wadzeniu się z losem. Jednak druga osoba paraliżuje, a marzenia nie spotykają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności krążą wokół siebie po ulicach Tel Awiwu. Mijają się w połowie drogi. Bohaterowie zasklepieni w swojej samotności. Keret podkreśla to także muzyką. W pierwszej scenie izraelskiego obrazu w tle słychać piosenkę Edith Piaf ze współczesnym bitem. Zmieniać mże się technika i estetyka. Uczucia pozostają takie same. Dlatego warto ten film obejrzeć. Jest w nim nostalgiczny nastrój, są drobne obserwacje świata i olbrzymia wrażliwość. Zwłaszcza o tę ostatnią nie jest dzisiaj łatwo.